Niewinna dygresja:)
Piętrolą mi się klawiatury. Mam germańskiego laptoka na którym ustawiam polską klawiaturę, żeby mieć polskie znaki.
Mam też germańskiego nauczyciela, któren wymaga pisania po germańsku. Więc przestawiam klawiaturę na germański. A potem mam sajgon w pisaniu, bo one różnią się od siebie.
Ale do brzegu jak pisze Klarka.
Spragniona jak kania dżdżu słowa pisanego, tak długo grzebałam w odmętach przepastnego internetu he he, aż znalazłąm księgarnię internetową wysyłającą zamówienia za granicę. I to nie jedną niestety, co niezbyt dobrze świadczy o moim ętelekcie. I tak prosz Państwa trzy tygodnie temu szczęście w postaci kuriera z paczką zapukało do moich drzwi. Niemąż chciał dokonać sabotażu i paczkę otworzyć (nie wiem po co, bo i tak nic nie czyta), ale stanowczo zabroniłam. Jako że miałam II zmianę, paczka czekała do późnego wieczora. A potem pół nocy było z głowy...
I większość niewielkiej ilości wolnego czasu jaki posiadam:))))
A 1,37 kg szczęścia wygląda tak:
A to moze czytnik sobie zafunduj
OdpowiedzUsuńWolę papierowe wydania.
UsuńJeżu, myślałam, że jakiś wcześniak ci się urodził!
OdpowiedzUsuńCiut jakby za późno hre hre hre
UsuńJa podobnie, jak Ty potrafię nawet całą noc poświęcić na czytanie.
OdpowiedzUsuńregian
I poświęciłam, a so :))))
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńEdytko, czytam od zawsze, komentuję - bardzo rzadko, ale jaka ja jestem z Ciebie dumna :)
OdpowiedzUsuńDziękuję:)
Usuń