wtorek, 5 listopada 2013

Dlaczego Kopciuszek nie poszedł na bal:D

Całkowicie nie związany z klątwą, amerykański watek kopciuszkowy ze specjalną dedykacją dla Anki Gurowianki (Wrocławianki), która ostatnio narzekała, że za szybko zamykam wątki:-).
Otóż poleciawszy i doleciawszy do mitycznej Ameryki, uznałam że skoro zostałam zaproszona, zostały pokryte wszelakie koszty związane z wizą, samolotem, trzcinką na dziecko oraz paliwem na wycieczkę poglądową*, należy pomóc babci w czymkolwiek sobie zażyczy z wyłączeniem uboju i rozbioru mięsa, które to czynności wg mojej matki nagminnie były wykonywane podczas jej pobytu, na wyraźne polecenie babci. Babcia była cokolwiek zdziwiona tą opowieścią, niemniej jednak hodowała krowy mleczne i mięsne,
kurki liliputki na jednoosobowe porcje pieczeniowe, świnki na bekonik i inne takie, robiła masełko, piekła chleb, sadziła, zbierała i wekowała różne płody rolne, słowem miała gospodarkę jak się patrzy, czyli opcja uboju i rozbioru była jak najbardziej mozliwa. I pracowała zawodowo, biorąc często "owertajmy" celem dorobienia. Co by o babci nie napisać, była osobą niezwykle pracowitą. Ale do brzegu. Zaproponowawszy swą pomoc w obowiązkach gospodarskich z wyłączeniem uboju i rozbioru, otrzymałam zadanie godne Kopciuszka - w czterech wielkich, plastikowych skrzyniach znajdowały się ziemniaki, które należało posegregować na dwie kupki w rozmiarach mały i duży.Małe miały być do posadzenia, duże do zjedzenia. Nic trudnego mogłoby się wydawać. Pomyślałam, że tak ze trzy godzinki na tej pracy mi zejdzie. Bułka z masłem :-). Dla jasności: moja wiedza w zakresie ziemniaków dziś jest dokładnie taka sama, jak 26 lat temu. Tzn. rozróżniam stare od młodych, czyste od brudnych, kiełkujące od niekiełkujących. Wszelkie odmiany znajdujące się w sklepach rozróżniam po napisach. Li i jedynie:-).
Zatem dziarsko zasiadłam do pracy. I na dzień dobry zagwozdka: które to małe, a które duże?. Ziemniaki w skrzyniach były tycie, maleńkie i malutkie. Dużych w moim pojęciu było jakieś 5 szt. Zrobiłam więc tak na wszelki wypadek 4 kupki: z tycimi, maleńkimi, malutkimi i z 5-tką dużych. Podział zajął mi więcej niż planowane 3 godziny, ale że szczęśliwi czasu nie liczą, to nie narzekałam. Taka inna odmiana maku i popiołu to była :D. Dokonawszy segregacji wróciłam do domu celem przygotowania obiadu, bo za punkt honoru poczytywałam sobie, żeby był gotowy na czas, kiedy babcia i p.o.dziadka wracali po pracy. Usłyszałam podjeżdżające samochody. Przygotowałam nakrycia, odlałam ziemniaczki, groszek zielony masełkiem polałam, kurki jednoosobówki na pólmisek wyłożyłam... Babcia z p.o.dziadkiem weszli do domu, p.o.dziadka wyraźnie zmieszany (ale niewstrząśnięty:-) ), babcia zdecydowanie naburmuszona... Coś było nie tak. Ale co?
I wtedy padło zdumiewające pytanie;
Babcia: COŚ TY NAROBIŁA?
Ja: ????????
Babcia: NICZEGO JAK WIDAĆ NIE MOŻNA CI ZLECIĆ!!!
Ja: ?????????
Babcia:  JESTEŚ TAKA SAMA JAK TWOJA MATKA!!!
Ja: ale o co chodzi babciu?
Babcia: O ZIEMNIAKI!!! JAK JE PODZIELIŁAŚ???
Ja: no na cztery kupki, bo według mnie wszystkie były bardzo małe. Nie wiedziałam, które na co, to uznałam, że taki podział będzie najlepszy. Sama zdecydujesz które do czego, bo ja się nie znam. Jak dla mnie to wszystkie do sadzenia.
Babcia: WSZYSTKIE DO WYRZUCENIA!!! NIE WIDZISZ, ŻE MAJĄ PLAMY???? TYLE CZASU ZMARNOWAŁAŚ!!!!. DO NICZEGO JESTEŚ !!!!
I taki właśnie sposób Kopciuszek nie poszedł na bal... :D

* Babcia na jedzenie i smakołyki nie żałowała. Dla mojego dziecka kupowała wszelkie dziecięce spożywcze wynalazki typu serki, jogurciki, przeciery, zupki czyli wszystko to, co w 1989 roku było towarem luksusowym.

4 komentarze:

  1. Czy aby te słowa kochanej babuni DO NICZEGO JESTEŚ !!! nie zapadły ci w serce na długie lata? To babcia była do niczego, a Ty zrobiłaś pięknie i mądrze. Należała ci się wielka pochwała i nagroda.

    OdpowiedzUsuń
  2. O tym, że jestem do niczego wiedziałam od bardzo dawna. Jak się dorasta w takiej rodzinie jak moja, takie mniemanie o sobie jest normą. A że jednak jestem do czegoś dowiedziałam się całkiem niedawno, ale lepiej późno niż wcale:-).
    Dziękuję Gosianko :-)

    OdpowiedzUsuń